Patrzmy na Watykan i na kardynała od biedaków. To jest Kościół przesiąknięty Ewangelią bez kompromisów

Patrzmy na Watykan i na kardynała od biedaków. To jest Kościół przesiąknięty Ewangelią bez kompromisów

Czasem patrzę na nasz Kościół i nie mam siły. Ostatnie dni były pod tym względem cholernie trudne. A to ksiądz obraża dzieci przy Pierwszej Komunii, a to inny ksiądz bije dziecko na chrzcie. Gdzieś tam w odwodzie różne inne afery i skandale. Słabo. Więc nie dziwię się tym, którzy ostro Kościół w takich dniach krytykują, ale…

1) Warto pamiętać o tym, że w Kościele jest też wielu bardzo dobrych księży, którzy codziennie robią fantastyczną robotę. Można im ufać, szukać u nich wsparcia, wiedzą, co to znaczy służba, dzielą się Ewangelią (a nie swoimi poglądami politycznymi albo innymi dziwnymi teoriami).

2) Jeden z takich księży został właśnie kardynałem. I to jest bardzo dobra wiadomość dla całego Kościoła. Papież pokazuje tą nominacją, jak sobie wyobraża, kim powinien być hierarcha. Kiedy Krajewski został jałmużnikiem papieskim, poszedł na całość. Swoje mieszkanie oddał uchodźcom, sam sypia w biurze. A zaraz po nominacji kardynalskiej powiedział: „Ja nie mam żadnych zasług. Ta purpura jest dla ubogich” Myślę, że dobrze by było gdyby wszyscy polscy biskupi i księża się dziś przyjrzeli tej nominacji i wyciągnęli wnioski.

3) Bo Konrad Krajewski to jest człowiek absolutnie kochany. Znają go też dobrze ludzie z ulicy. Jakiś czas temu przy wspólnym jedzeniu na spotkaniu Zupy w Katowicach poznałem Pana Krzyśka. Pan Krzysiek żyje na ulicy od ponad dwudziestu lat. Większość z tego czasu spędził na Śląsku. Ale rok temu z przyjacielem poszli do Rzymu. Dosłownie. Szli dwa i pół miesiąca. – I wyobraź sobie, że jak już tam byliśmy w tym Rzymie, to do nas na ulice z jedzeniem wychodził taki polski ksiądz. Jak się dowiedziałem, kto to jest, to chciałem go w pierścień ucałować. A on zabrał rękę i powiedział, żebym się nie wygłupiał. No to ja do niego mówię: – Ale arcybiskupie… A on mi przerywa i mi mówi: – Nie arcybiskupie. Mów mi Konrad.

4) I jeszcze jedna historia. Kiedy w 2016 roku szykowałem się do wyjazdu do obozu dla uchodźców w Libanie, napisałem swojego pierwszego w życiu maila do arcybiskupa Konrada. Słowa, którymi mi odpowiedział (po zaledwie kilku godzinach) na tamtego maila, mocno we mnie pracują i były grubaśnie motywującym kopem. „Rzeczy niemożliwe musimy czynić natychmiast, a na cud trzeba trochę poczekać! To cała Ewangelia w tabletce! Proszę jechać i czynić rzeczy niemożliwe!”.

 

5) I jeszcze jego autentyczność w tym, kiedy mówi, gdzie jest źródło jego siły. Co chwila powtarza, że trzeba wracać do adoracji i modlitwy w ciszy przed Najświętszym Sakramentem. Bez wracania do tego źródła, tracimy wszystko i się gubimy.

W pięknych czasach żyjemy. Za takim kardynałem pójdę w ogień. Kościele w Polsce, patrzmy dziś na Watykan i na kardynała od biedaków. To jest Kościół przesiąknięty Ewangelią bez kompromisów. Idźmy tą drogą.