Koniec z kleryczkiem z rumianymi policzkami

Koniec z kleryczkiem z rumianymi policzkami

Żeby była jasność – ten tekst to reklama. Więc jeśli nie lubisz reklam, to tego nie czytaj. Chyba, że chcesz poznać kogoś fascynującego.

Chodziłem do szkoły podstawowej i gimnazjum im. św. Stanisława Kostki w Kielcach. Trwało to 5 lat. W tym czasie dowidziałem się bardzo mało na temat patrona szkoły. W zasadzie dwie rzeczy: był jezuitą i jest patronem młodych. W pamięci mam jego wizerunek ze „świętych” obrazków – jakiś zniewieściały chłopczyk z dziwnie przekrzywioną głową, grzeczno-rozmodlony wzrok, ręce złożone, a w nich jakiś słodki kwiatuszek. Jednym słowem – dramat.

Skończyłem  szkołę, zmieniłem otoczenie i myślałem, że to już koniec mojej przygody z kostką. Okazało się, że bardzo się pomyliłem.

– Po tylu latach Kostce się to należało. To mogłaby być najkrótsza odpowiedź na pytanie, dlaczego narysowałem komiks o świętym Stanisławie Kostce.  Kostkę zwykło się przedstawiać jako bladolicego kleryczka z rumianymi policzkami i zaszklonymi oczami. A ja po prostu nie chciałem, by mój patron był kimś takim… – to słowa Przemka Wysogląda – młodego jezuity, który narysował fenomenalny komiks K.O.S.T.K.A.

To jest coś genialnego. Z okazji wspomnienia św. Stanisława Kostki gorąco wam polecam ten komiks. To jest sposób przedstawiania świętych, który powinien stać się standardem. Nie bójmy się odważnych form w ewangelizacji.

K.O.S.T.K.A.

60148,ZXiY7ZxuqUbi4Zjn5eJYZmc