Czujesz ten smród?
A może już czuć nas trupem? Kto tego smrodu nie czuje, ten będzie mieć trudność ze spotkaniem Jezusa. Jesteśmy przecież pobici przez zbójców, a ratunek przynosi nam miłosierny Samarytanin. Bóg przychodzi bowiem do tych, których wnętrza toczy duchowa śmierć. Najpierw jest spotkanie, dopiero potem, przez nawrócenie, przychodzi życie. Nawrócenie jest Bożą łaską, a nie punktem do zdobycia, za który otrzymuje się nagrodę w postaci Bożego błogosławieństwa. Bóg sam nas przywraca do życia, to nie jest nasza zasługa. Jeśli człowiek myśli inaczej, to na horyzoncie swojej wiary ma zapewne wizję samo-zbawienia.
Dlaczego jednak Jezus poszedł do domu Zacheusza, czemu zawitał w gościnę do – w oczach mieszkańców Jerycha – ucieleśnionego zła? Nie dlatego, że zwierzchnik celników zasłużył sobie na wizytę Takiego gościa. Bóg nie daje się jako nagroda dla tych, którzy zdobywają zasługi. Kiedy Jezus go spotyka, Zacheusz nie jest jeszcze nawrócony. Kiedy wdrapuje się na drzewo, by ponad tłumem zobaczyć Jezusa, kieruje się zwykłą ludzką ciekawością. Jedyną zasługą, jakiej można się w tym dopatrzyć, jest gotowość do zrobienia z siebie pośmiewiska: dorosły, władny i majętny mężczyzna wspina się na drzewo…
Fragment pochodzi z książki „Skandal Miłosierdzia”, którą gorąco polecam.




Chcę tą książkę! Bardzo. 🙂
Mardzo ciekawe mysli.
Dziekuje za faceBog.