Czujesz ten smród?

ksiazka4

A może już czuć nas trupem? Kto tego smrodu nie czuje, ten będzie mieć trudność ze spotkaniem Jezusa. Jesteśmy przecież pobici przez zbójców, a ratunek przynosi nam miłosierny Samarytanin. Bóg przychodzi bowiem do tych, których wnętrza toczy duchowa śmierć. Najpierw jest spotkanie, dopiero potem, przez nawrócenie, przychodzi ży­cie. Nawrócenie jest Bożą łaską, a nie punktem do zdobycia, za który otrzymuje się nagrodę w postaci Bożego błogosławieństwa. Bóg sam nas przywraca do życia, to nie jest nasza zasługa. Jeśli człowiek myśli inaczej, to na horyzoncie swojej wiary ma zapewne wizję samo-zbawienia.

Dlaczego jednak Jezus poszedł do domu Za­cheusza, czemu zawitał w gościnę do – w oczach mieszkańców Jerycha – ucieleśnionego zła? Nie dlatego, że zwierzchnik celników zasłużył sobie na wizytę Takiego gościa. Bóg nie daje się jako nagro­da dla tych, którzy zdobywają zasługi. Kiedy Jezus go spotyka, Zacheusz nie jest jeszcze nawrócony. Kiedy wdrapuje się na drzewo, by ponad tłumem zobaczyć Jezusa, kieruje się zwykłą ludzką cieka­wością. Jedyną zasługą, jakiej można się w tym dopatrzyć, jest gotowość do zrobienia z siebie po­śmiewiska: dorosły, władny i majętny mężczyzna wspina się na drzewo…

 Fragment pochodzi z książki „Skandal Miłosierdzia”, którą gorąco polecam.

65833,ZXiY7ZxuqUbi4Zjn5eJYZmc