"Wojna w niebie". Sztuka teatralna, której piękno rozłożyło mnie na łopatki

„Wojna w niebie”. Sztuka teatralna, której piękno rozłożyło mnie na łopatki

Nie wiem, czy pamiętacie, jak kiedyś na Zupa na Plantach przyszli niewidomi i głusi z upieczonymi przez siebie ciasteczkami, którymi podzielili się z krakowskimi bezdomnymi. To był totalny sztos. Ale to był też początek innej fantastycznej i pięknej historii. A dokładniej nie początek, ale jej zwrotny moment.

– Hej. Co tam macie?
– A słodkie upiekliśmy.
– Wy upiekliście dla naszych bezdomnych?
– No tak. Ja jestem Piotrek, a to…

Opublikowany przez Piotr Żyłka Blog 28 czerwca 2017

To właśnie na tym spotkaniu Dominika Feiglewicz poznała pierwszych głuchych i zaczęła wchodzić w ich świat. Chwilę później poznała czwórkę wspaniałych ludzi.

Patrycja kocha poezję i mówi, że nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Dominika kocha balet i swoje emocje chce wyrażać w tańcu. Krystian lubi kreskówki i pantomimę, co sprawia że każda historia przez niego opowiadana jest wypełniona humorem. Rafał lubi nowe wyzwania, sport i dobry film i chciałby te pasje wykorzystać na scenie.

Ich marzeniem była gra w teatrze. Zranieni w przeszłości przez niezrozumienie ich świata, mieli ogromną chęć pokazać otoczeniu na co ich naprawdę stać. Chcieli pokazać, że głusi też mają niesamowite talenty i mogą tworzyć piękny teatr. I to taki całkowicie profesjonalny.

Miesiącami spotykali się na próbach. Najpierw uczyli się komunikacji między sobą, wkładali w swoją pracę całe swoje serducha, mnóstwo tzw. „wolnego czasu”. Wszystko robili całkowicie za darmo, bez żadnych honorariów, z potrzeby serca. Wsparł ich całym sobą Krzysztof Globisz, który udzielił swojego głosu w powstającym spektaklu.

Na czerwcową premierę „Wojny w niebie” w Cricotece zabrakło miejsc. Organizatorzy musieli dokładać krzesła, widzowie siedzieli też na podłodze. To była jedna z najbardziej poruszających sztuk, jakie kiedykolwiek widziałem. Trudna, mocna, zmuszająca do myślenia. Ale przecież o to powinno chodzić w teatrze, prawda? Są też momenty, kiedy aktorzy bawią się z publicznością. I wtedy jest dużo radości i nadziei, bo się okazuje, że bariery da się przełamywać.

– Nie czuliśmy między sobą żadnych barier. Cudownym doświadczeniem było dla mnie pokazanie słyszącym prawdy o naszej codzienności. Myślę, że kiedy słyszący nas zrozumieją, świat zmieni się na lepszy – mówił po premierze jeden z aktorów Rafał Bołdys.

– Gra w spektaklu była dla mnie jak przekroczenie bariery, którą jest moja wada słuchu. Od dzieciństwa marzyłam, żeby wystąpić na scenie teatru. Dziękuję Dominice, że stworzyła ten spektakl, że głusi mogli przyjść i słuchać w swoim języku migowym. Chcę dalej tworzyć sztukę dla głuchych, nasz świat jest pełen uczuć – dodała niedosłysząca aktorka Patrycja Nosowicz.

Reżyserka Dominika Feiglewicz zwraca uwagę, że „ktoś może powiedzieć, że robienie kultury bez barier to nic wielkiego, że po co poświęcać na to tyle czasu, ale ja myślę, że razem możemy zrobić tak, że mały kawałek świata będzie lepszy i piękniejszy. I nawet jeśli to będzie malutki kawałeczek, to warto”. No więc ja się pod tym całym sobą podpisuję i ogromnie Was zachęcam do obejrzenia i wspierania owoców ich pracy.

Najbliższa szansa w sobotę 27 października w Teatrze Słowackiego w Krakowie. Bilety dostępne w systemie PAY WHAT YOU WANT można zarezerwować tutaj