#BlessEmpikChallenge, czyli akcja idealna na Boże Narodzenie
Jak ja nie cierpię katolickich bojkotów, to Wy nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić. Dlatego z nieukrywaną radochą przyjąłem pomysł akcji #BlessEmpikChallenge. Proszę Was wszystkich – przyłączcie się do niej.
Poznałem ich całkiem niedawno. Zaprosili mnie do Gdańska na Forum Młodzi i Miłość. Są młodzi, kreatywni i oryginalni, ale przede wszystkim chcą się dzielić swoim doświadczeniem wiary. I trzeba powiedzieć, że podchodzą do tematu w fantastycznym stylu – bez kościółkowego języka i zbędnego patosu. Nie wierzycie? No to wejdźcie na 12kamieni.pl i przekonajcie się sami.
Wróćmy do samej akcji? Cóż to jest ten #BlessEmpikChallenge. Oddajmy głos organizatorom:
Idą święta – radości i miłości czas. Dziś natomiast nadszedł czas, by zmienić ten frazes w konkret. By serio dzielić się miłością. Zróbmy to. Aż za dobrze wiemy, że najtrudniej kochać swoich nieprzyjaciół. Tych, którzy robią coś, co totalnie nam się nie podoba i z czym kompletnie się nie zgadzamy. Challenge: daj wyraz chrześcijańskiej miłości i wesprzyj modlitwą właścicieli sieci sklepów Empik oraz Adama Darskiego i Marię Czubaszek. Jak włączyć się w akcję? Proste! 1. Dołączyć do wydarzenia 2. Modlić się! Pora: dowolna, forma: dowolna, długość modlitwy: dowolna, miejsce modlitwy: dowolne, intencja: nawrócenie Nergala i pani Marii. Cuda się zdarzają, a modlitwa ma moc. Podejmij wyzwanie!
Dziś wszedłem na wydarzenie akcji i zobaczyłem, że kilka znajomych mi osób się w nią włączyło. Postanowiłem zapytać ich, dlaczego to zrobili. Oto ich odpowiedzi:
Jola Szymańska (znana lepiej pod pseudonimem Hipster Katoliczka): „Biorę udział w #BlessEmpikChallenge, bo zwyczajnie życzę ludziom dobra, a Bóg jest największym Dobrem i największą Radością. Życzę ludziom, którzy nie traktują Go poważnie, aby Go spotkali, czy raczej pozwolili sobie na spotkanie z Nim. Życzę tego wszystkim – nie dla udowodnienia moich „chrześcijańskich” racji, ale z czystej życzliwości”
Grzegorz Kramer SJ (jezuita, bloger): „Dołączyłem do akcji, choć kiedy Alek zaprosił mnie osobiście – odmówiłem. Napisałem mu wtedy, że modlę się w intencji Darskiego i Czubaszek, ale nie chcę brać udziału w żadnym bojkocie, ani instytucji, ani osób prywatnych. Napisałem wtedy także, że do publicznych deklaracji nie dołączam, bo nie jest to potrzebne. Zmieniłem zdanie o tej konkretnej akcji po oglądnięciu filmiku z życzeniami dla Mari Czubaszek i Adama Darskiego. Po raz pierwszy zobaczyłem materiał mówiący o tym, że chrześcijanie nie godzą się z tym, co zrobili, ale zrobiony w sposób, w którym nie ma słowa bojkot, sprzeciw, walka ze złem itd. W krótkim materiale, w pozytywny sposób zapewniają o modlitwie za Czubaszek i Nergala i dzielą się Ewangelią z nimi. Ewangelia w tym wydaniu okazuje się być Dobrą Nowiną dla p. Marii i Adama, a nie narzędziem, którym walczy się o wartości. I najważniejsze – dla mnie ta akcji i ten materiał wideo jest świadectwem ich wiary. Wiary w to, że to Bóg przekonuje ludzi o swojej miłości, a nie siła naszych krzykliwych argumentów”.
Alek Konieczny (członek ekipy 12kamieni.pl): We mnie nie budzi lęku masa przeciwników Kościoła, którzy obrzucają go błotem – Bóg jest od nich większy (to trochę tak jak na kubku projektu faceBóg). O wielkości Boga naucza masa rekolekcjonistów, wzywają do jej przyjęcia grafiki na wielu profilach fb i o niej czytam w wielu książkach. Sam o niej mówię każdemu z kim rozmawiam o Bogu. Byłbym niesłychanym hipokrytą, gdybym jej nie uznawał. W Ewangelii odnajduję wezwanie do uczynków miłosierdzia, nie do załatwiania spraw samemu, na wypadek gdyby Bóg nie dał sobie rady. Wierzę w Ewangelię, a więc wierzę, że nadstawienie drugiego policzka jest drogą do zbawienia. Naśladowanie Chrystusa jest drogą do zbawienia. I nie do końca przemawia do mnie przytaczanie sceny z Ewangelii, w której Jezus wywraca stoły kupców. Ja w tej scenie nie widzę uzasadnienia dla jakiejkolwiek nienawiści. Widzę natomiast historię Jezusa, który pokochał wszystkich – również swoich oprawców. Nie mamy być bierni, dlatego udział w #BlessEmpikChallenge to mój wyraz na brak akceptacji dla tego, co robi Empik oraz dla poglądów i słów Adama Darskiego i Marii Czubaszek. To czego natomiast się boję to owoce jakie przynosi potępienie. Kiedy pojawia się złość, nienawiść, agresja nie potrafię tego wytłumaczyć. Szczególnie tym, którzy są przekonani, że Kościół to banda fanatyków. Ja znam zupełnie inny Kościół, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa -domem każdego człowieka. Dostaliśmy od Boga Prawdę. Pytanie – co z nią zrobimy?”.
Jakiś czas temu napisałem po przeczytaniu kolejnego wywiadu z Kubą Wojewódzkim, w którym wylał on trochę pomyj na Kościół, że mam wrażenie, iż Kuba nie ma zielonego pojęcia, co to znaczy spotkać Żywego Boga. Dlatego moją reakcją na ten wywiad nie było oburzenie, ale nadzieja na to, że to się kiedyś zmieni, że zaistnieją takie okoliczności i znajdą się tacy ludzie, którzy pomogą mu przeżyć takie spotkanie. A wtedy Kuba nie będzie musiał już nikogo atakować, ośmieszać i rozjeżdżać. Co więcej – nie będzie nawet chciał tego robić, bo już będzie wiedział, że to nie jest mu do niczego potrzebne. I tego właśnie mu szczerze i z całego serca życzę.
Dokładnie to samo myślę o całym „empikowym zamieszaniu”. Możemy się napinać i robić bojkoty. Wiem, że niektórzy twierdzą, że tak czasem trzeba, że protesty są OK. Nie odbieram nikomu prawa do wyrażania swoich przekonań w taki sposób, ale ja tak po prostu nie chcę i czuję, że to jest przeciwskuteczne.
Organizatorom #BlessEmpikChallenge z całego serca dziękuję za inicjatywę, a Panu Bogu – w dzień Bożego Narodzenia (jakkolwiek dziwacznie to nie brzmi) – dziękuję za to, że mimo wszystkich naszych grzechów i całej naszej niewierności, się na nas nie obraził i nas nie zbojkotował, tylko w swojej nieograniczonej miłości postanowił wejść w nasz świat pod postacią bezbronnego dziecka. Nie po to, żeby nas potępić, ale żeby nas zbawić. Wszystkich. Bez wyjątku.


Inicjatywa – ok, ale ta dwójka za duzo sie cieszy i śmieje- nie odebrałam. ich życzeń i słów zbyt poważnie.
hahahaah no tak, bo śmiech to ZUOOOO 😀
hmm… a co za różnica czy bojkotujemy, czy modlimy się, jeżeli jedna i druga aktywność ma na celu zmianę KOGOŚ. My nie mamy ze sobą walczyć. Piotrek w tekście, który napisałeś czytam przede wszystkim takie przesłanie – zróbmy coś by tych złych wszystkich zmienić, nawrócić, wpłynąć na nich jak nie samemu to niech Bóg na nich wpłynie i ICH ZMIENI.
Oczywiście Ty jesteś „pozytywny” i tej zmiany nie chcesz wywrzeć bojkotem (który Ciebie święcie oburza), ale dążysz do tego celu „pobożnościowym narzędziem”, tak jakbyś chciał to uczynić w białych rękawiczkach. Ale w tym wszystkim cały czas chodzi o zmianę kogoś.
Ale Bóg nie wzywa do tego byśmy walczyli i zmieniali innych. Ba On tak świat urządził, że nikt z nas nie jest samowystarczalny i w naszych brakach potrzebujemy innych. On wzywa byśmy walczyli i zmieniali SIEBIE. MY jesteśmy przestrzenią na którą mamy wpływ. A żeby być ściślejszą JA jestem jedyną przestrzenią na którą mam wpływ i która mogę zmieniać… – to pierwsza moja myśl, po przeczytaniu Twojego tekstu.
Druga: Nie, nie jestem przeciwna akcji modlitewnej. O ile modlitwa jest tym czym ma być – czyli niesie błogosławieństwo drugiemu, a nie jest wykorzystywana jako kij, którym mam przyśpieszyć zmianę drugiego. Ale wybór ścieżki, którą się pójdzie dokonuje się w sercu każdego, kto dołączy się do akcji, oby tych pierwszych było jak najwięcej.
Pozdrawiam ciepło!