Płaczek, Social Media Ninja, rowerzysta i żartowniś – czyli mój ulubiony kardynał
Znacie tego przesympatycznego człowieka, o którym mówi się, że jako jeden z niewielu ludzi potrafił doprowadzić do łez – ze śmiechu oczywiście – Benedykta XVI?
Od tego tekstu chciałbym rozpocząć nowy dział na moim blogu, który nazywać się będzie PÓŁKA. Jak łatwo się domyślić, będę tu się z Wami dzielił książkami, które przeczytałem. Oczywiście nie wszystkimi, ale tylko tymi absolutnie najważniejszymi, które wywarły niezaprzeczalny wpływ na mój sposób myślenia, pomogły mi choć trochę zrozumieć Boga (albo raczej pomogły mi zaakceptować, że nigdy Go nie zrozumiem), czyli mówiąc krótko – znajdziecie tu propozycje książek, które ukształtowały Piotrka Żyłkę.
Wracamy do tematu z początku tego wpisu. Chciałbym Was wszystkich zachęcić do przeczytania książki, której autorem jest Luis Antonio Tagle. Kardynał z Filipin, wymieniany wśród tzw. papabile w trakcie ostatniego konklawe, niezwykle radosny i ciepły człowiek. Wielu mówi o nim „Wojtyła z Azji”.
KILKA CIEKAWOSTEK NA JEGO TEMAT:
Płaczek
Metropolita Manili jest znany ze swej otwartości i radosnego charakteru. Łatwo się wzrusza, czego dowiódł podczas konsystorza, gdy otrzymując biret kardynalski rozpłakał się.
Kardynał Ninja
Chętnie korzysta z nowoczesnych środków przekazu: ma swój cotygodniowy program w telewizji, a jego profil na Facebooku zyskał już prawie 500 tys. fanów. Mówiąc językiem marketingowym – zdecydowanie pasuje do niego określenie Social Media Ninja.
Dlatego został księdzem
– Chciałem zostać lekarzem, ale kiedy poznałem program kościelnej katechezy dla młodzieży, tak mnie zdenerwował, że wstąpiłem do seminarium – opowiadał. Jeden z jego współpracowników wspomina, że już w latach 80. należał do ludzi, którzy „lubią to, co robią; a jeśli popełniają gafy, to się z nich śmieją”.
Lubi rowery
Kiedy ksiądz Tagle został dostrzeżony, jego kariera potoczyła się błyskawicznie. Sam jednak kolejnych „awansów” w Kościelnej hierarchii nie odbierał jako powodów do dumy. Mimo że pochodził z dobrze usytuowanego domu, Filipińczyk urzekał skromnością. Już jako biskupowi zdarzało mu się przyjeżdżać na msze św. rowerem, czy długo po nich rozmawiać z dziećmi sprzedającymi kwiaty pod kościołem. Pod tym względem Tagle bardzo przypomina papieża Franciszka (fragment tekstu Marcina Makowskiego. Całość tutaj)
JP2 i Ratzinger robili sobie z niego jaja
Znana anegdota głosi, że w połowie lat 90′, kiedy kardynał Ratzinger przedstawiał go Janowi Pawłowi II jako nowego członka Międzynarodowej Komisji Teologicznej, żartobliwie zapewnił on papieża, że filipiński ksiądz co prawda niedawno otrzymał pierwszą Komunię, ale jest gotowy do pełnionego zadania. Tak zawiązała się nić przyjaźni między nim a późniejszym papieżem, którego ponoć jako jedyny umiał bez problemu rozśmieszać.
DLACZEGO POLECAM?
Musze się przyznać do 3 rzeczy. Po pierwsze – kardynał Tagle był moim „faworytem” w ostatnim konklawe. Po drugie – absolutnie zachwyciło mnie co i jak mówi w materiałach dostępnych w sieci. Jego wizja Kościoła, tego jak powinniśmy głosić Ewangelię w XXI wieku jest mi bardzo bliska. Po trzecie (co wynika zresztą z drugiego) – zacząłem szukać jego książek. W Polsce oczywiście nic nie było. Znalazłem jedną pozycję w Stanach. Przeczytałem i stwierdziłem, że to po prostu trzeba przetłumaczyć. Udało mi się do tego przekonać wydawnictwo WAM i tak niedawno na naszym rynku pojawiła się książka „Ludzie Wielkiej Nocy”.
2 cytaty na zachętę:
Kościół – dzieło Ducha Świętego – który ma być „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”, nie zawsze staje na wysokości tego zadania. Podziały pomiędzy chrześcijanami dają złe świadectwo, sprzeciwiając się jednoczącemu działaniu Ducha. Uprzedzenia i niechęć niektórych chrześcijan do nie-chrześcijan nie odzwierciedlają jednoczącej mocy Odnowiciela. Seksualne i finansowe skandale z udziałem duchowieństwa sprawiają ból i budzą nieufność. Brak autentycznego dialogu pomiędzy duszpasterzami i świeckimi, pomiędzy biskupami i księżmi, pomiędzy liderami świeckimi i Kościołami lokalnymi, w których działają, tłumi powiew Ducha. Prosimy o wybaczenie tych uchybień Ducha Świętego, Kościół i całą ludzkość. Powinniśmy się wsłuchiwać w głos Ducha, który wzywa Kościół, by był znakiem tego, za czym tęskni dzisiejszy świat – nadziei na pełnię życia, jedności w różnorodności, śmiałości wiary i powszechnej miłości. Przyjdź Duchu Święty i zamieszkaj w naszych sercach.
Jedną z najgorszych rzeczy, która może się przydarzyć nam, księżom, jest przekonanie, że wszystko już wiemy. Gdy nie chcemy się uczyć, zaczynamy rządzić parafianami i narzucać im swoją wolę. Nie pozwalamy świeckim uczestniczyć w życiu Kościoła, nie chcemy dopuścić do wzmocnienia ich pozycji, gdyż w koncepcji pasterza, który myśli, że wszystko wie, po prostu nie ma dla nich miejsca”. Miał rację: kto przyjmuję taką postawę – zwłaszcza, jeśli jest pasterzem – będzie miał problemy z budowaniem wspólnoty
Na koniec rekomendacja bp Grzegorza Rysia:
Równie serdecznie, co usilnie namawiam do lektury książki kard. Luisa Tagle „Ludzie Wielkiej Nocy”. To książka bardzo ważna, choć niewielka. Wierzę, że książka kard. Tagle dla wielu z nas stanie się prawdziwą inspiracją; że odnajdziemy w niej słowo domagające się wcielenia – realizacji, a nie jedynie przyczynę intelektualnej satysfakcji czy nawet pogłębionego rozumienia. Tego też życzę wszystkim potencjalnym Czytelnikom – od siebie poczynając.
Książkę można zdobyć tutaj (i oczywiście w dobrych księgarniach w całym kraju).




