Chcecie mieć polskiego Hillsonga? To do dzieła!
Wiele osób zachwyca się muzyką australijskiej grupy Hillsong. W ogóle mnie to nie dziwi. W swoim gatunku nie mają sobie równych. Kilka razy ktoś mi powiedział, że fajnie by było, gdybyśmy nad Wisłą też mieli taką grupę. I wiecie co? To jest możliwe. Co więcej – możecie zrobić coś, żeby się do tego przyczynić.
Jest taka grupa z Wolbromia. Nazywa się Agnus Dei. Część z Was może ich znać choćby z Weekendów Łaski prowadzonych przez o. Adama Szustaka OP. Już kilka razy posługiwali na nich swoim graniem. Młodzi ludzie, z pasją, zaangażowani w życie Kościoła. Takie projekty warto wspierać.
No dobra, ale jak możecie to zrobić? Oddajmy głos zespołowi:
Ciężko powiedzieć, kim dokładnie jesteśmy i co robimy. Jesteśmy grupą 30 osób, która w Wolbromiu tworzy wspólnotę modlitewną i zespół muzyczny pod nazwą Agnus Dei. Staramy się łączyć przyjemne z pożytecznym. Zajmujemy się wszystkim, co powoduje, że świat jest lepszy lub co sprawia, że na czyjejś twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu nadzieja. Wspieramy akcje charytatywne, tworzymy własne utwory muzyczne oraz autorskie spektakle (musicale – jasełka, misteria), animujemy Msze święte, wieczory uwielbienia i rekolekcje. A wszystko to z bożą pomocą i dla Jego Chwały. Działamy od 2006 roku, mamy od 15 do 26 lat. Bardzo często organizujemy różne wydarzenia w Wolbromiu, skąd pochodzimy, jak również poza jego granicami (Kraków, Leszczyny, Sosnowiec, Jaworzno, itd.). Dlatego, aby przewieźć cały sprzęt (oświetlenie, nagłośnienie, instrumenty muzyczne) i nas samych, potrzebujemy 6-7 samochodów, które z reguły pożyczamy od naszych rodziców, niestety jest to bardzo kłopotliwe, bo plany rodziców i nasze często się pokrywają. Auto, które jest naszym marzeniem (dziewięcioosobowy volkswagen transporter 4 long), byłoby ogromną pomocą i ułatwieniem dla nas.
Teraz konkrety:
– Agnus Dei potrzebuje 15 000 zł na samochód
– wesprzeć ich można jeszcze tylko przez najbliższą dobę (tekst piszę w niedzielę rano 09.02.2104)
– można to zrobić tutaj
Aha, niech Was nie zmyli informacja, że kwota już została osiągnięta. Zespół potrzebuje całą sumę na samochód, a portal organizujący zbiórkę zabiera 10% z sumy i jeszcze są koszty nagród dla wspierających.
Jeśli chcesz, żeby w Polsce powstawała naprawdę dobra muzyka chrześcijańska, to możesz w tym momencie się do tego przyczynić. Wesprzyjmy zespół Agnus Dei.


Jakoś mi się nieodpowiednie wydaje takie hasanie wokół monstrancji…
Ludzie, nauczcie się najpierw robić dobrą muzykę. Kto Wam powiedział, że to co prezentujecie jest „dobrą muzyką chrześcijańską”? Nie macie pojęcia co ten termin oznacza i oszukujecie tym samym siebie i ludzi chowając się pod osłoną wielbienia Boga. Dla Boga tylko to, co najlepsze! Można wielbić Go na różne sposoby, a każdy z nas z pokorą powinien starać się robić to w ten najodpowiedniejszy i najgodniejszy. Nie jest żadną sztuką pozbierać sprzęt i krzyczeć byle co do mikrofonu. Nauczcie się najpierw porządnego śpiewania i nie ośmieszajcie Kościół. Muzyka duchowa ma mieć określone walory estetyczne i jeśli chcecie wgłębić się minimalnie w temat, polecam chociażby dokumenty Soboru Watykańskiego II, rozdział VI i VII. Fajnie, ze młodzi próbują włączyć się we wspólnotę, ale jeśli od Was nie wymagają, to Wy wymagajcie więcej od siebie, także i w tej dziedzinie.
Czy moi Drodzy Przedmówcy możecie napisać coś pozytywnego o grupie? Dlaczego jedyne dwa komentarze tutaj, są negatywne? Czy to jest jakąś cechą naszych rodaków, że zazwyczaj zwracamy uwagę na to co negatywne w rzeczywistości? Proszę Was, wydobywajmy wszelkie istniejące dobro, promujmy je, pokazujmy, mówmy o nim, wspierajmy i tak doprowadzimy do zwycięstwa nad złem! Czy nie zauważacie Drodzy Przedmówcy, że jeżeli ciągle krytykujemy i mówimy o tym co negatywne, od razu blokujemy drugiego, tak, że zapętla się w swoich niedomaganiach? Ktoś zblokowany, nieczujący się pewnie, odważnie, pod ogniem ciągłej krytyki automatycznie obniża drastycznie swoje osiągi… Stwórzmy przychylny klimat dla dobra, wspierajmy się, kibicujmy sobie, bądźmy przyjaźni! Od tego trzeba zacząć! Wszystko inne później! Jesteśmy tak bardzo poranieni, niepewni swojego, że musimy najpierw znaleść oparcie, bezwarunkową miłości, niezależną od naszych słabości! Jeżeli Kościoł nam tego nie zapewni to kto? U kogo mamy szukać bezwarunkowej, większej niż matczyna miłości, jeżeli nie przy tym, który sam jest Miłością! Dopiero wtedy możliwa jest skuteczna praca nad sobą, w każdej dziedzinie! Nie można zaczynać od krytyki! Wiem, że dla nas, ludzi grzesznych, naturalna jest taka postawa niezadowolenia, widzenia w rzeczywistości przede wszystkim niebezpieczeństw, nieprawidłowości i zła, ale po to jesteśmy ochrzczeni, aby to się zmieniło, czyż nie? Po to Bóg nam zapewnił historię pt. chrześcijaństwo, żeby zmienić nasze myślenie, aby „wyprać nam mózg” z takiego sposobu widzenia rzeczywistości! Czy wobrażacie sobie Matkę Bożą Obrażalską albo Niezadowoloną albo Jezusa Wiecznienarzekającego Króla Wszechświata? Co znajdujemy w litaniach? Matko najmilsza, cierpliwa, łaskawa… Oczywiście, taka zmiana jest bardzo trudna, dlatego Pan mówi o „umieraniu” starego człowieka. Niech Duch Święty pomoże nam, i spali w nas to co jeszcze nie pozwala nam być „miłymi”, „łaskawymi” i „cierpliwymi”!