Biskupi dają doskonały przykład. Musimy pomóc uchodźcom

Biskupi dają doskonały przykład. Musimy pomóc uchodźcom

Nasi biskupi stanęli na wysokości zadania i mimo tego, że duża część społeczeństwa reaguje bardzo niechętnie na pomysł przyjmowania uchodźców, zabrali jednoznaczne i mocne stanowisko. Teraz czas na konkrety.
 
Europa stanęła przed wyzwaniem, które prawdopodobnie zdefiniuje jej przyszłość na lata. „Kryzys uchodźców” z punktu widzenia społeczno-politycznego jest problemem złożonym i trudno dawać jednoznaczne odpowiedzi. Potrzebujemy nowych rozwiązań na poziomie międzynarodowym i państwowym, które umożliwią mądrą pomoc uchodźcom i migrantom. Ostatnie dni pokazują, że Unia Europejska nie była i wciąż nie jest w tej kwestii wystarczająco przygotowana.
 
Potrzebujemy spokojnej debaty i odważnych decyzji naszych władz. Faktem jest, że wśród migrantów są różni ludzie. Część z nich potrzebuje natychmiastowej pomocy, bo uciekli ze swoich domów przed niemal pewną śmiercią (uchodźcy). Inni przedostali się do nas w poszukiwaniu lepszych warunków życiowych (migranci zarobkowi). Nie możemy ich wszystkich wrzucić do jednego worka. Sprawa jest niezwykle delikatna i skomplikowana. Nie ma prostych odpowiedzi i genialnych recept.
 
Zupełnie inną kwestią jest pytanie o konieczną rekcję Kościoła. W tym przypadku nie możemy mieć żadnych wątpliwości. Chrześcijanie nie mogą kalkulować, kiedy pod ich drzwiami stają ludzie wołający o pomoc. Niestety, kiedy patrzę na dyskusje medialne oraz na tysiące wypowiedzi i komentarzy w mediach społecznościwych jest mi po prostu smutno. Nie potrafię zrozumieć, jak ludzie uważający się za chrześcijan, mogą być tak bardzo nieczuli na dramat drugiego człowieka i bez zająknięcia wykrzykiwać obrzydliwe i prymitywne hasła pod adresem uchodźców (po szczegóły odsyłam do tekstu Krzysztofa Wołodźki).
 
Dlatego w pewnym stopniu rozumiem rozgoryczenie pastora Kazimierza Bema, który w emocjonalnym liście zwraca się do polskich hierarchów z apelem o pomoc i okazanie solidarności ludziom poszukującym schronienia w naszym kraju. Jednak wydaje mi się, że pastor Bem pomylił adresata, pisząc: „Pytam się Was, Księża Biskupi: katoliccy, ewangeliccy i prawosławni: co odpowiecie Bogu w Dniu Sądu, gdy Was o to milczenie [ws. uchodźców] zapyta? Co wy powiecie Bogu?!”. Akurat w obecnej sytuacji nasi biskupi stanęli na wysokości zadania i mimo tego, że duża część społeczeństwa reaguje bardzo niechętnie na pomysł przyjmowania uchodźców, zabrali jednoznaczne i mocne stanowisko.
 
Już w czerwcu bp Krzysztof Zadarko (przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek) napisał list, który nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do stanowiska Kościoła w Polsce ws. uchodźców: „Pomoc powinna być organizowana wobec wszystkich uchodźców bez względu na religię i wyznanie”. Ten sam biskup w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” powiedział: „Powtarzam z całą mocą: dziś Chrystus ma twarz uchodźcy”.
 
W ostatnich dniach głos zabrało też kilku innych hierarchów. Arcybiskup Józef Kupny przypominał, że „tym, co Jezus potępia jest zaniechanie czynienia dobra” i dodał, że sam Chrystus nauczał, iż jeśli sprawiedliwość Jego uczniów nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy, nie odziedziczą oni Królestwa Bożego. „Okazuje się, że można zgrzeszyć brakiem tej większej sprawiedliwości, a właśnie o nią chodzi w stosunku do tych, którzy ze względu na zagrożenie życia opuszczają swoje domy i poszukują schronienia w naszych krajach. Chodzi o coś więcej niż sprawiedliwość. Chodzi o to, by zatrzymać się nad konkretnym przypadkiem nędzy oraz o wrażliwość na biedę drugiego człowieka”.
 
Stanowisko Kościoła najdobitniej wyjaśnił Prymas Polski abp Wojciech Polak, który najpierw napisał na Twitterze: „Jesteśmy wezwani, by rozpoznać twarz Chrystusa w uchodźcach, bo byłem przybyszem, mówił, a przyjęliście mnie”, a później w wywiadzie dla KAI powiedział, że to nie czas na dyskusje o tym, czy powinniśmy przyjmować uchodźców, ale jak im mądrze pomóc.
 
Sytuacja jest dość zaskakująca. W „epoce Franciszka” przyzwyczailiśmy się, że papież wzywa biskupów do tego, żeby nadstawiali ucha i odważnie podążali za swoimi owieczkami, które czasem mogą lepiej rozpoznawać, jak w konkretnej sytuacji powinien postępować Kościół. W przypadku uchodźców sprawa ma się całkowicie na odwrót. To nasi pasterze zajmują odważne stanowisko i wzywają nas do otwarcia serc na potrzebujących i wyzbycia się lęku oraz niechęci do uchodźców.
 
Kościół w Polsce nie poprzestaje na słowach. Instytucje takie jak Caritas i Pomoc Kościołowi w Potrzebie działają i niosą pomoc potrzebującym od dawna. Nie powinniśmy jednak zatrzymywać się na tym poziomie i musimy zapytać się, jak każdy z nas może pomóc ludziom szukającym pomocy w naszym kraju.
 
Dwa tygodnie temu byłem w Taize. Bracia ze wspólnoty traktują temat uchodźców bardzo poważnie. Od wielu miesięcy zapraszają ekspertów i razem z młodymi poszukują różnych pomysłów na udzielenie konkretnej pomocy. Jednym z nich jest wzięcie odpowiedzialności za uchodźców przez parafie (do czego wzywa również kardynał Angelo Scola). W Polsce mamy około 10 tysięcy parafii. Niech każda z nich przyjmie kilka osób. Nie ma takiej opcji, żeby cała wspólnota nie była w stanie sensownie zająć się, zaopiekować i odpowiedzialnie pomóc kilku potrzebującym ludziom. A jeśli tak jest, to znaczy, że nasze parafie są w opłakanym stanie.
 
Innym pomysłem jest otwarcie – choćby na okres przejściowy – pałaców biskupich, klasztorów zakonnych i przyjęcie uchodźców również w nich. Byłby to piękny znak, pokazujący, że Kościół wie, jak zachować się w tej trudnej sytuacji, a słowa o solidarności i miłosierdziu nie są pustymi hasłami.
 
Jedno jest pewne. Słowa Chrystusa „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” nie mogą nam dziś dawać spokoju. Tu nie ma o czym dyskutować. Nie czytajmy Ewangelii wybiórczo, tak żeby nam było wygodnie. Albo wierzymy w Słowo i chcemy je wypełniać, albo to wszystko jest jedna wielka ściema. Tu nie ma żadnej gwiazdki i napisu małym druczkiem: „Róbcie to, chyba że przyszedłem do was z innej szerokości geograficznej i wychowałem się w innej kulturze”.
 
I jeszcze jedna myśl na koniec. Wszystkim, którzy twierdzą, że są chrześcijanami i równocześnie uważają, że pomoc uchodźcom nie jest naszym obowiązkiem, przypominam słowa papieża Franciszka, który w czerwcu tego roku powiedział: „Te instytucje i ci ludzie, którzy nie chcą uciekinierów, powinni błagać Boga o wybaczenie”.
 
 

Tekst pierwotnie ukazał się tutaj