Zamiast „Last Christmas”
Listopad się zaczął, Wszystkich Świętych już za nami, czyli zaraz – o ile już to się gdzieś nie dzieje – zostaniemy zalani kiczowatymi reklamami/piosenkami/wszelkim innym badziewiem, które mają nam „pomóc” poczuć atmosferę zbliżającego się Bożego Narodzenia. Jak ktoś lubi, jego sprawa. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy będę zrywać się przed świtem, psiocząc na cały świat, by za chwilę stanąć w ciemnym kościele i z resztą wariatów odpalić świece i zawołać z nieukrywaną tęsknotą Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego
Dla czujących podobnie, na okres przed-adwentowy i sam adwent, proponuję taką muzyczną alternatywę.
Najpierw próbka:
https://youtu.be/5TVYW5dSF14
A tutaj cała płyta:


piosenka ok, ale dlaczego całą tę atmosferę przedświąteczną nazywać „kiczowatą” i „badziewiem”? Czy my katolicy musimy ze wszystkim być na „nie”? Halloween – nie, bo pogańskie. „Last Christmas” – nie, bo kiczowate. Nie zgadzam się z tym. Uwielbiam atmosferę przedświąteczną – może to jedyny czas (i oby trwał jak najdłużej), kiedy większość ludzi żyje jak prawdziwi chrześcijanie: wszędzie radość, miłość, uśmiech, pomoc innym („”Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”).
@ Weronika,
Dla mnie wcale nie chodzi o to, że chrześcijanin zawsze musi być na nie. Ale wydaje mi się, że dużo racji jest w tym, że przekazanie nam atmosfery świąt poprzez takie piosenki, świąteczne reklamy, zakupy i dekoracje wcale nie musi nas otwierać na przyjście Pana Boga- być może właśnie to taki nastrój pociąga nasze serca, a wcale nie cicho przychodzący Pan Bóg, który może pośród tego wszystkiego pozostać niezauważony. A w Bożym Narodzeniu, chodzi przecież właśnie o Niego…
Pozdrawiam 😉
Myślę, że powinniśmy połączyć i to, i to 🙂 Przygotowanie na przyjście Boga jest cudowne i atmosfera przedświąteczna też!~Nie trzeba z niczego rezygnować, tylko wszystko wzbogacać 🙂
Piosenka Last Christmas, którą będziemy słyszeć w hipermarketach, radiu, nie ma tak naprawdę w sobie nic związanego ze świętami! Opowiada o dwóch gejach, którzy rozstali się w ostatni dzień świąt.
Dla mnie reklamy pojawiają się zbyt szybko…
W marketach już pełno świątecznych artykułów. Osobiście przeraża mnie to i nie czuję, później świątecznej atmosfery, bo wszystko jest przereklamowane.
Staram się jakoś od tego uciekać, by dobrze przeżyć ADWENT. 🙂
Pozdrawiam! 🙂
Ja myślę że nie chodzi o to czy Last Christmas jest kiczowate czy nie (a muzycznie wcale nie jest….) i o czym ono opowada ale tak jak Klaudia powyżej zauważyła : to wszystko pojawia się zbyt szybko…. I przez to nie otwiera nas na narodziny Boga, ale na dawanie sobie jak najdroższych prezentów, kupionych w jak najkorzystniejszych promocjach, które zaczynają się zaraz po sezonie na dynie i znicze. By dobrze przeżyć Adwent trzeba się do tego zdystansować i nie pozwolić sobie „zaspoilerować” Świąt: D