Jak chłopak dziewczynę do Boga przekonał – czyli nauki Szustaka w praktyce

Jak chłopak dziewczynę do Boga przekonał – czyli nauki Szustaka w praktyce

Tytuł alternatywny: Co się wydarzyło na spotkaniu w Gdańsku, na którym miał być Szustak, jednak go nie było, ale tylko fizycznie

Budzę się jakoś po 4 nad ranem. Szybki prysznic, łyk soku, biorę kurtkę, szalik, rękawiczki, plecak i wychodzę z domu. Na zewnątrz jest jeszcze ciemno i zimno. Wsiadam do autobusu. Po pół godziny wysiadam na lotnisku. Kierunek Gdańsk. Szybki lot i już jestem nad polskim morzem.

Na miejscu odbiera mnie dwóch przesympatycznych chłopaków, którzy należą do wspólnoty organizującej Forum Młodzi i Miłość. Fantastyczni ludzie. Lądujemy w mieszkaniu jednego z nich. Szybkie śniadanie, a potem rozmowa o wierze, Kościele i Bogu. Opowiadają mi o tym, jak starają się robić dobrą robotę, tworzyć projekty, za pomocą których można próbować przyciągnąć młodzież do Kościoła. Są nieszablonowi, pełni zapału, mają pełno pomysłów. Widać w ich oczach optymizm.

Koło południa meldujemy się na Amber Expo, gdzie wieczorem ma odbyć się Forum. Spotykam kolejnych ludzi zaangażowanych w życie lokalnej wspólnoty i organizację imprezy. Postanawiam nie łazić nigdzie po Gdańsku, tylko spędzić z nimi cały dzień, obserwować próby zespołu muzycznego i grupy teatralnej.

To naprawdę niezwykła grupa. Są ludzie po ASP, po Akademii Muzycznej, są też związani z teatrem. W trakcie przerw między próbami rozmawiam z dwoma dziewczynami. Od słowa do słowa i po kilku chwilach słyszę ich świadectwa. Uwielbiam słuchać, jakie rzeczy Pan Bóg robi w naszych życiach, jeśli tylko Mu na to pozwolimy.

Jedna historia jest nietypowa jak na nasz Kościół. No bo przecież wszyscy mówią, że Kościół w Polsce jest babski, że facetów zdecydowanie za mało, a jak już są, to jacyś tacy nieżyciowi i zniewieściali. Zazwyczaj też, jeśli ktoś mi opowiada o tym, że był sobie związek i jedna połówka przyciągnęła drugą do Boga, to scenariusz jest taki, że to dziewczyna przekonuje chłopaka.

W tym wypadku jest dokładnie odwrotnie. Chłopak się nawraca, ona niekoniecznie. On jest cierpliwy. Nie naciska, czeka. On coraz bardziej angażuje się w życie wspólnoty. Ona patrzy na to wszystko z przymrużeniem oka. Nagle mocne uderzenie. Bardzo trudne życiowe doświadczenie. Nieważne jakie. Nie chcę o tym pisać na blogu. W niej coś pęka. Przychodzi na spotkanie wspólnoty. Ku jej ogromnemu zdziwieniu, widzi normalnych ludzi. Uśmiechniętych, wesołych, pełnych życia. Coś zmienia się w jej sercu. Jest przełom.

Dziś – i ona i on – są mocno zaangażowani w życie wspólnoty. W wolnym czasie słuchają Szustakowych Pachnideł i Pomarańczarni. Ale nie osobno. Zawsze razem. On mi mówi, że to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy w ich związku – to wspólne słuchanie, a potem wspólne sprawdzanie teorii dominikanina w codziennym życiu. Potwierdza mi, że to nie są ściemy, że to naprawdę działa.

O 18:00 zaczyna się Forum. Hala expo się zapełnia. Setki młodych ludzi. Najpierw konferencja, potem sztuka teatralna. O 20 wychodzę powiedzieć świadectwo. Patrzę na twarze ludzi. Widzę, że są spragnieni Boga. To zawsze widać w oczach. Modlimy się razem o Ducha Świętego, o Jego działanie i obecność. To najważniejszy moment wieczoru. Później trochę gadam o moich przygodach z Jezusem. Odpowiadam na pytania. Na koniec jest jeszcze koncert i spontaniczne wielbienie.

W trakcie koncertu rozmawiam z różnymi uczestnikami spotkania. Już mam pierwsze sygnały, że Bóg tego wieczoru swoje zrobił. A niewiele brakowało, żeby spotkanie w ogóle się nie odbyło. Dwa dni wcześniej odwołano przyjazd o. Adama Szustaka. Nie z jego winy, również nie z winy młodych. Forum jednak się odbyło. Na szczęście. Bo to było spotkanie Żywego Kościoła.

Kocham takie dni. Najbardziej spotkania z ludźmi. I ich historie. To jest coś pięknego.

PS: Mówiłem to na spotkaniu, chciałbym napisać jeszcze raz. Ogromny szacunek dla młodzieży organizującej spotkanie. Dwa dni przed imprezą dowiedzieli się, że gwóźdź programu (czyli Adam Szustak OP) nie będzie mógł przyjechać (to też warto jeszcze raz wyraźnie podkreślić – to nie była wina ani Szustaka, ani młodych). Wiele osób mogłoby się w takiej chwili załamać. Oni się nie załamali. Wręcz przeciwnie. Udźwignęli odpowiedzialność. Nie poddali się. Szacunek. Serio.

Na koniec kilka zdjęć:

IMG_3456a

IMG_3488

10622868_387223064775568_3342713296683883431_n

IMG_3671

IMG_3611

IMG_3398

(Zdjęcia: Wacław Klemp & Kasia Kończyk)