Błogosławimy | Wstęp
Chciałbym Cię zaprosić do zrobienia w ten Wielki Post, czegoś co może zmienić życie wielu osób, czegoś co upodobni Cię do Boga.
Tym razem nie będzie spektakularnie. Lubię robić duże akcje, takie żeby brało w nich udział tysiące ludzi. Uwielbiam tworzyć ładne rzeczy – szczególnie grafiki. Tym razem jednak chcę to wszystko rzucić w kąt. Nie będzie efektownie. Pewnie nie będzie też masowo, ale wierzę, że jest to bardzo potrzebne.
Pomysł zrodził się kilka dni temu o 5 rano. Obudziłem się, pojawiała się idea i stwierdziłem, że muszę to zrobić. Jeśli dołączysz, będę Ci bardzo wdzięczny. To będzie prawdziwe dobro. Nawet jeśli nie będzie nas wielu, to wierzę, że dobro będzie wielkie.
Wstawiennictwo
W Kościele istnieje coś takiego jak modlitwa wstawiennicza. Wierzymy, że ma ona ogromną moc. Jeżeli modlisz się za kogoś, to Pan Bóg nie może pozostać obojętny. To będzie nasz sposób działania. Modlitwa za kogoś, kto tego bardzo potrzebuje. Prawdopodobnie dużo bardziej niż Ty. Będę nękać Pana Boga przez cały post. Jeśli chcesz dołącz do mnie.
Błogosławieństwo
Wiesz co to znaczy, że ktoś Ci błogosławi? Co to znaczy, że Bóg Ci błogosławi? Po pierwsze – znaczy to, że On chce Twojego dobra, że życzy Ci dobrze, chce Twojego szczęścia. Błogosławić – czyli życzyć komuś dobra. Po drugie – jest to mówienie komuś prawdy o nim. Jeśli Bóg nam błogosławi, to mówi nam prawdę o nas. I jest to tylko piękna prawda. Bo to nie jest ta prawda o grzechu, którego wszyscy doświadczamy i o naszych słabościach. Błogosławieństwo jest prawdą o nas przed grzechem, przed upadkiem, przed poranieniem siebie samych i innych. To jest prawda o nas szczęśliwych i pięknych, czystych i kochających – bo takich On nas stworzył. Błogosławieństwo to będzie nasz klucz.
Ubodzy
Są ludzie, o których nie pamięta prawie nikt, tacy, których się potępia, tacy, którzy zostali skrzywdzeni i mają w sobie krwawiące rany, tacy, którzy nie widzą już żadnej nadziei – opuszczeni przez społeczeństwo, często potępiani przez ludzi Kościoła. Oni potrzebują błogosławieństwa. Żyją w beznadziei, nie wierzą w siebie, nie chce im się żyć. To są prawdziwi ubodzy. Chciałbym coś dla nich zrobić, bo o wielu z nich prawdopodobnie nikt się nie troszczy. Są na marginesie, zapomnieni, naznaczeni, może nawet wyklęci.
Błogosławić im, to modlić się do Boga, żeby dotarł do nich z prawdą o nich, o ich pięknie i wartości. I modlić się życząc im dobra i szczęścia – czyli otwarcia się ich serc na głos Boga i na Jego działanie.
Modlitwa
Kościół w Wielkim Poście zachęca nas między innymi do podjęcia intensywnej modlitwy. To będzie nasze pierwsze narzędzie. W każdą niedzielę postu będę Cię zachęcał do zostawienia wszystkiego na boku i modlitwy. Chociaż przez 10 minut, ale jeśli możesz dłużej, to zrób to. Będziemy używać tego narzędzia, żeby się wstawiać i błogosławić konkretnej grupie ludzi, którzy błogosławieństwa bardzo potrzebują.
Post
Kościół zachęca nas też do postu. Połączenie tych dwóch narzędzi – modlitwy i postu daje piorunujące wyniki. W szczególności gdy robimy to nie w swojej własnej intencji, ale w intencji kogoś innego. Bóg chce rozlewać swoją miłość. Pomóżmy Mu to zrobić. Tak więc drugie narzędzie będzie bardziej długofalowe i będzie wymagać więcej poświęcenia. Po modlitwie niedzielnej za daną grupę, zachęcam Cię do podjęcia tygodniowego postu w tej samej intencji.
Koniec
Przyznam szczerze, że w tym roku nie mam ochoty się nawracać. Nie mam zamiaru znowu spinać się w sobie, żeby stać się lepszym człowiekiem, lepszym chrześcijaninem i wygrać z grzechem. Chcę w tym roku zapomnieć o zmienianiu swojego życia. Nie chcę męczyć Boga swoimi intencjami. Zresztą, o co ja mam Go prosić? Przecież On mi daje wszystko. Mam pracę, którą kocham, otaczają mnie ludzie, którzy mnie kochają, mam wspaniałą rodzinę, jestem zdrowy i mam co jeść. Nie będę się ośmieszał proszeniem o więcej.
Chcę ten czas oddać komuś, kto naprawdę tego potrzebuje. Zaczynam w niedzielę. Wtedy napiszę, komu pierwszemu będę chciał błogosławić. Jeśli chcesz, dołącz do mnie.


Hmm… nie masz ochoty się nawracać? Jeżeli „nawracanie się” traktujesz jako praktykę wielkopostną/adwentową to mogę spróbować zrozumieć Twoją niechęć. Jednak Pan Jezus w Ewangelii ilekroć mówi o nawracaniu ma na myśli nieco inny rodzaj życiowej postawy niż tylko „praktyka okolicznościowa”. Piotrek w głębi serca dopinguję Cię, lubię ten Twój entuzjazm i szukanie „innych dróg” dotarcia do społeczeństwa ale czasem mem wrażenie, że za szybko galopujesz… a może na siłę chcę wierzyć, że niektóre wypowiedzi (jak ta, której teraz się „czepiam”) to tylko lapsusy?
No i może potraktujesz tą wypowiedź, że się czepiam hmm… trudno. Ale uważam, że jeżeli coś „zakuje w oczy” należy na to zwrócić uwagę (np. patrz komentarz o. Żmudzińskiego do wypowiedzi p. Tymoszenko). A Twoje słowa wzbudziły we mnie niepokój.
Dobrego przeżycia Wielkiego Postu!
NIECH BEDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS.
WLACZAM SIE DO WSPOLNEJ MODLITWY ,
SERDECZNIE POZDRAWIAM SZCZESC BOZE
[…] fajnych akcji w tym czasie. Zachęcam do wzięcia udziału w niecodziennej akcji Piotra Żyłki (LINK) czy posłuchania rekolekcji o. Adama Szustaka “Oto człowiek” (LINK) Polecam i to, i […]
[…] Jeżeli nie wiesz, o co chodzi w akcji „Błogosławimy”, najpierw przeczytaj koniecznie ten tekst. […]
ja kilka dni temu o 5 rano zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską, chociaż zbierałam się już od dłuższego czasu 😀
„Przyznam szczerze, że w tym roku nie mam ochoty się nawracać.” Przyznam szczerze, że zabrzmiało to dość…smutno. Jeśli miało zabrzmieć efektownie, medialnie i przyciągnąć – być może spełniło taką funkcję. Ale jak dla mnie ostatecznie zabrzmiało naprawdę smutno. Niemęczenie Boga swoimi intencjami? Spinanie się w sobie i wygrywanie z grzechem? Dla mnie to brzmi jak ucieczka od spotkania z Tym, Co Najważniejsze.
[…] Jeżeli nie wiesz, o co chodzi w akcji „Błogosławimy”, najpierw przeczytaj koniecznie ten tekst. […]
No, znalazłam wreszcie tę akcję, której zapowiedź zauważyłam na początku Wielkiego Postu i bardzo byłam ciekawa, co z tego wyniknie. Dołączam się! 🙂 Lepiej późno niż wcale…
A a pro po tego „kontrowersyjnego” zdania, że „Przyznam szczerze, że w tym roku nie mam ochoty się nawracać.”… dzięki za szczerość! Ostatnio odkrywam, że jest niesamowicie ważna i że bardzo trudno czasem do niej dotrzeć (do szczerości wobec samego siebie). A co do tej modlitwy… nie wiem, czy to jest ośmieszanie się, proszenie o jeszcze więcej. Ja staram się robić tak, że dziękuję za to, co mam (i jeszcze więcej dostaję)… wychodzi różnie.
Zresztą, czy to trochę nie jest tak, że jak proszę Boga o błogosławieństwo dla kogoś, to jakbym prosiła dla siebie? Coś mnie z tym omadlanym człowiekiem łączy. I jak widzę, że on to dostaje, to się czuję tak, jakbym to ja właśnie dostawała 🙂
Dzięki! Uśmiechy! 🙂 i czytam dalej nadrabiając zaległości.
PS jej, tu jest dużo mniej hejterskich komentarzy niż na deonie. Praktycznie w ogóle ich nie ma… jak fajnie 🙂