Czego katolicy mogą się nauczyć od Leonardo DiCaprio?

Czego katolicy mogą się nauczyć od Leonardo DiCaprio?

To w końcu musiało się stać. No właśnie, czy naprawdę musiało? Wręcz przeciwnie. Naprawdę niewiele brakowało i Oscar nie wylądowałby w rękach Leo. Ostatecznie jednak wszystko zakończył wielki happy end. I dodatkowo Leonardo dał kilka ważnych wskazówek wszystkim katolikom. Serio. To trzeba ogarnąć. 

Przez te wszystkie lata mógł zwątpić, mógł się poddać, mógł odpuścić. Ale on walczył i stawał się coraz lepszy. Spójrzmy na kilka przykładów z jego kariery i życia. I postarajmy się z tego wszystkiego wyciągnąć bardzo praktyczne, duchowe wnioski.

1. Lekcja pierwsza: Leo dostaje baty od niedźwiedzia w „Zjawie”

no title

Wniosek: Nigdy się nie poddawaj. Nawet w najbardziej beznadziejnych sytuacjach

Życie chrześcijanina nie jest łatwe. Im dłużej chodzimy po tym świecie, tym mocniej zdajemy sobie sprawę, jak bardzo słabi jesteśmy. Ile w nas grzechu, małostkowości, nieumiejętności kochania i egoizmu. Jeśli patrzymy na siebie uczciwie to widzimy, że tak naprawdę idziemy od upadku do upadku, od zwątpienia do zwątpienia. I nie ma się co oszukiwać – tak prawdopodobnie będzie zawsze. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy po każdym potknięciu mieli siłę się podnieść i iść dalej. Nie poddawać się zwątpieniu, tylko ciągle zaczynać od nowa. I za każdym razem coraz bardziej rozumieć, że źródło siły do walki z największymi przeciwnościami nie jest w nas.

2. Lekcja druga: Leo idzie na dno w „Titanicu”

Wniosek: Bądź gotowy na śmierć

Jeśli chcesz na serio wejść w życie logiką miłosierdzia i Bożej łaski to musisz się zgodzić na jedną podstawową rzecz. Po prostu musisz umrzeć. A mówiąc dokładniej musi umrzeć twoje chcenie i twoja wola. Dopóki tego nie zrobisz, Bóg będzie mieć związane ręce. On chce działać w naszych życiach, chce w nich i przez nas dokonywać wielkich rzeczy. Ale dopóki nie weźmiemy na poważnie słów z modlitwy Ojcze nasz i nie będziemy szczerym sercem codziennie powtarzać „bądź wola Twoja” to nic z tych rzeczy się nie wydarzy. Tutaj nie ma półśrodków. Albo wpuszczamy Boga na 100 procent, albo nie. Decyzja, decyzja i jeszcze raz radykalna decyzja. Nie ma innego wyjścia. Chrześcijaństwo to nie jakieś pitu pitu. Chrześcijaństwo jest maksymalnym zaufaniem Bogu.

3. Lekcja trzecia: Leo spotyka papieża Franciszka

Wniosek: A jak nic nie poskutkuje to idź na pielgrzymkę

Czasem się staramy i staramy i nic z tego nie wychodzi. Wtedy warto sięgnąć do tradycyjnych praktyk znanych od wieków w chrześcijaństwie. Jeśli nam nie wychodzi, to może znaczyć, że już tak bardzo się zasiedzieliśmy w naszej codzienności, przyzwyczajeniach, nałogach i schematach, że potrzebujemy duchowej reanimacji. Można wtedy na przykład pójść na pielgrzymkę albo wyjechać na pustelnię, albo odbyć jakieś porządne rekolekcje. Takie wyrwanie się z codzienności pozwala na spojrzenie na wszystkie nasze problemy z dystansu. Świeża perspektywa, naładowane baterie. Oddanie pola Duchowi Świętemu. Nie ma lepszego sposobu na rozpoczęcie nowego rozdziału w życiu. Pan Bóg zawsze ma do nas cierpliwość. On chce nam dawać wszystko za darmo. My tylko często o tym zapominamy. Zwolnij, odetchnij, zresetuj się i pozwól Mu działać. On na serio jest Wszechmogący. Uwierz w to i oddaj ster w Jego ręce. Nie pożałujesz.

 

#sprawdzoneinfo #serioserio #nomożetylkotroszkęzprzymrużeniemoka